8 czerwca Klaun Bobek miał co robić. Najpierw odwiedził dzieciaki we Wtelnie na Pikniku rodzinnym. Tam pomalował dzieciakom twarze i ręce, a tym najbardziej zainteresowanym zrobił tatuaże na nogach. Poprowadził kilka konkursów, jednak na tym nie poprzestał - sam wziął udział w skokach w workach i biegu z nartami.
Czas go gonił nieubłaganie, bo tego dnia obiecał też zagościć na festynie w Wierzchucinie Królewkim.
Jak obiecał tak zrobił. W Wierzchucinie również największym zainteresowaniem cieszył się klauni makijaż. Kolejka była zjawiskowo długa i Bobkowi trudno było wyrwać się choć na chwilę, żeby poprowadzić kilka konkursów. Na szczęście dzielne asystentki pomogły kolorowemu przybyszowi wszystko ogarnąć.
Słońce zaczęło zachodzić i Klaun odjechał do domu. Zanim jednak tam dotarł usłyszał po drodze muzykę - to Szuwarowe Szanty w Samociążku. Bobek rzucił się w wir tańca łamańca aż do przyjścia burzy, która zakończyła całą imprezę.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz